Monthly Archives: Luty 2012

obiekt #32

Jako ‚lampofilka’ nie mogłam przejść obojętnie obok tej genialnie pomyślanej lampy. Otóż wyobraźcie sobie, że po włączeniu lampa otwiera się jak kwiat pod wpływem ciepła żarówki, natomiast po zgaszeniu światła ‚płatki’ się zamykają. Ile radości sterowanej zwykłym pstryczkiem-elektryczkiem!

Via: http://cubeme.com/blog/2011/03/02/protea-pendant-lamp-by-karl-zahn/

Reklamy
Otagowane

obiekt #31

Filcowe kulki to bardzo wdzięczny materiał. Gdybym tylko dysponowała jakimiś niewyobrażalnymi pokładami cierpliwości mogłabym całymi dniami robić z nich przeróżne rzeczy, tak bardzo podobają mi się efekty pracy z tym wynalazkiem. Niestety wszelkie czynności wymagające skupienia i precyzji nie dla mnie. Trochę szkoda, bo jak patrzę na któryś z poniższych dywanów, a zaraz potem na jego cenę, to robi mi się żal żem taka niecierpliwa. Z drugiej strony jak pomyślę o trudzie włożonym w ich wykonanie, to od razu rozumiem cenę. Cierpliwość kosztuje.

Via: http://www.hay.dk/#/site/products/rugs

Otagowane

projekt #6

Po kilku dniach dłubania udało się w końcu sfinalizować projekt półka. Projekt jest ‚otwarty’, daje możliwość zmian ‚od ręki’, co niezwykle mi się podoba. Bardzo sobie cenię taką cechę w przedmiotach, że łatwo można je poddać modyfikacji. W zasadzie zerowym kosztem powstała półka – ‚wystawka’ służąca eksponowaniu tego, co aktualnie urzeka nas swą urodą. Jak się znudzi, to podmieniamy eksponaty. Ciągła zmiana dekoracji czyni tę przestrzeń żywą i nie nudną. I to właśnie lubię. Na razie jest tak:

Otagowane , , ,

obiekt #30

Mam wrażenie, że klasyczne biurko w swej obskurnej biurowej postaci odchodzi na szczęście w niepamięć. Nigdy nie byłam fanką mebli dedykowanych jakiejś przestrzeni, to takie przewidywalne i nudne. Wolę nieoczywiste rozwiązania. Dotyczy to również miejsca do pracy, które można przecież zorganizować z fantazją. Wykorzystując na przykład taki oto stół. Prosty i sprytny rzecz jasna. Bardzo chętnie na takim właśnie stole postawiłabym swojego laptopa.

Via: http://www.yankodesign.com/2012/02/13/dapper-davenport/

Otagowane ,

obiekt #29

Wygląda na to, że oprócz słabości do map mam także słabość do pufów (wygląda dziwnie, wiem).  Rzeczywiście bardzo je lubię i wiem już chyba dlaczego. To taki niezobowiązujący mebel, lekko niepoważny, a jednocześnie funkcjonalny i przytulny. Nie lubię jak coś jest za bardzo na serio, wolę jak jest z przymrużeniem oka. I takie właśnie są pufy, również ten poniższy.

Via:  http://www.homedit.com/strange-pillow-sofa/

Otagowane

obiekt #28

Mam wielką słabość do map. Może dlatego, że mam wielką słabość do podróży. Nawet te palcem po mapie są fajne. Szczególnie po takiej mapie-zdrapce, na której możemy zaznaczyć wszystkie odwiedzone miejsca zwyczajnie je zdrapując!  Czad, prawda? Jeśli ktoś rwie się, aby zrobić mi prezent, to tak, potwierdzam, ta mapa może być, ja nawet wiem, gdzie ją u siebie powiesić. Śmiało.  ;)

Via: http://ifitshipitshere.blogspot.com/2012/02/no-red-pins-needed-scratch-off-map-in-2.html

Otagowane

obiekt #27

Te wielkie fajne obwarzanki ich autorka owija resztkami materiałów tapicerskich. Wyglądają wspaniale, a przy okazji nic się nie marnuje, bardzo słuszna idea. Mogą służyć za wielkie poduchy-pufy, można je również osadzić na ramie z czterema nogami tworząc wygodne krzesło. Bardzo sprytnie pomyślana rzecz, kolejna z serii „szkoda, że sama na to nie wpadłam”.

Via:http://www.camillahounsellhalvorsen.com/Drops

Otagowane , ,

obiekt #26

Płynnie (nomen omen) przechodzę do kolejnego wpisu. Kształt kropli, czy jak kto woli łzy może być inspiracją nie tylko przy tworzeniu krzesła (patrz wczorajsza notka). Z powodzeniem tym pomysłem odwołującym się do natury posłużyli się projektanci wieszaka „Drop it”. Autorami tego niezwykle prostego i udanego projektu są oczywiście Szwedzi. Pewnie jeszcze nie raz usłyszycie jak wypowiadam się w podobnym tonie o mieszkańcach kraju po drugiej stronie Bałtyku, bo zwyczajnie mam do Szwedów wyjątkową słabość. W chwilach skrajnego entuzjazmu uważam wręcz, że są we wszystkim najlepsi. No może odrobinę teraz popłynęłam, ale proszę spojrzeć na poniższe fotografie, haczyki-krople są naprawdę urocze.

Via: http://www.contemporist.com/2011/11/28/the-dropit-hook-by-asshoff-brogard-for-normann-copenhagen/

Otagowane ,

obiekt #25

Moje estetyczne zamiłowania można ująć w trzech punktach: skandynawska prostota, estetyka lat 50-tych/60-tych, element zaskoczenia/przewrotność. Dlatego właśnie poniższe krzesło tak bardzo mi się podoba. Zaprojektowane zostało w 1958 roku przez jednego z moich ulubionych twórców sztuki użytkowej – Duńczyka Arne Jacobsena. Nadal wygląda świeżo i zupełnie współcześnie, w ogóle się nie zestarzało. Póki co jestem właścicielką dwóch egzemplarzy (no dobra, to są repliki) „the 7 Chair” Jacobsena, ale dzisiejszy bohater, czyli model „the drop chair” wydaje się być taki wygodny, że aż się prosi aby dołączył do rodziny…

Via: http://ffffound.com/image/f892363789fd52a97d11ed0b4d21ecc0486530ba?c=5541813

http://www.desiretoinspire.net/blog/2008/1/16/the-mystery-of-vincent-leroux.html

Otagowane

projekt #5

Najbardziej lubię chwile, w których udaje mi się znaleźć związek pomiędzy dwiema niezwiązanymi ze sobą rzeczami, które co gorsza dotychczas pozostawały bezużyteczne. Odkryć nić porozumienia pomiędzy przedmiotami zupełnie odległymi jeśli chodzi o zastosowanie czasami jest naprawdę łatwo. A efekt bywa zupełnie przyjemny dla oka. No i znika to denerwujące uczucie, że coś gdzieś zalega bezcelowo.

Ps. Ta lampa jest młodszą (mniejszą) siostrą swego pierwowzoru, który szczerze mówiąc prezentował się lepiej. W poprzedniej odsłonie lampki choinkowe były umieszczone w sporym gąsiorze do robienia wina. Niestety jeden niefortunny kopniak przekreślił karierę tamtej lampy. Mam jednak wrażenie, że do owej wersji powrócę, bo zwyczajnie była dużo bardziej widowiskowa. Jak tylko powstanie – nie omieszkam o tym poinformować.

Otagowane ,
%d blogerów lubi to: