obiekt #44

Taborety są chyba na wymarciu. Rzadko kiedy się je widuje, nawet nazwa z lekka trąci myszką, choć nota bene jest wyjątkowo fajna. Są krzesła – wiadomo, karierę robią pufy, przebić próbują się hokery, a taborety wysłaliśmy chyba na emeryturę. A ja uważam, że to bardzo fajny mebel. Taki bez zadęcia.  Żeby usiąść na chwilę jak się wpadnie z wizytą bez zapowiedzi. Albo żeby buty założyć. Albo żeby przysiąść i policzyć do siedmiu jak trzeba było do domu wrócić sprawdzić czy się na pewno drzwi zamknęło. ;) Chociaż nie, przepraszam, sprawdziłam – Adaś Miauczyński liczył do siedmiu i całował stopę Jezuska na krześle. :D  Tak czy inaczej – nie dajmy zginąć taboretom! Kto by zresztą dał tak ładnym jak te poniższe, jestem spokojna.

Via: http://www.loehr.co/collection/JL1-Faber/index_en.html

Reklamy
Otagowane

2 thoughts on “obiekt #44

  1. Al pisze:

    taborki są super! jak tylko będę miała wolną chwilę poczynię jakiś :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: