projekt #12

Mam w domu remont, który niedługo będzie można określić mianem ‚wieczny’. To opóźnia zakończenie i publikację niektórych moich wytworów, które gdzieś tam leżą odłogiem. W chwili, w której zaczęłam się robić z tego powodu markotna, postanowiłam wyjść tej sytuacji naprzeciw. Pogapiłam się na remontowe pobojowisko w przedpokoju i od razu wpadła mi w oko tektura, którą wyłożona jest podłoga. Jaka fajna faktura (tektura? ;) )!  Zwyczajowo postanowiłam zrobić z niej lampę. Nie do końca wiadomo po co, bo zbliżam się do sytuacji, w której stosunek lamp do miejsc na nie wynosi 2:1… A potem szczęśliwie mi się przypomniało, że mam w domu chustę, pozostałość po epizodzie z tańcem brzucha, którą przekładam tylko z kąta w kąt. Nie znoszę rzeczy bezużytecznych, więc wyprułam z niej te brzęczące pastylki i przyszyłam do remontowej tektury, czego efektem jest to co poniżej.

Advertisements
Otagowane , , ,

14 thoughts on “projekt #12

  1. Yaseck pisze:

    Ja bym ją prysnął na złoto i sprzedał ruskim.

    • Kajakowo pisze:

      ;) Myślałam o tym, żeby ją prysnąć, ale nie mogłam się zdecydować na kolor. Złoty brzmi git przyznam…

  2. Al pisze:

    Genialna lampa, a remont to u mnie trwa już jakieś lat i końca nie widać… prędzej się wyprowadzimy niż skończymy ;)

    a ja mam kilka takich chust z których monetki sypią się potęgę, to sobie lubie tu czy tam przyozdobić

    • Kajakowo pisze:

      :) Miło słyszeć (czytać) miły komentarz.
      Właśnie – to są monety! Brakowało mi tego słowa, za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć…Dzięki wybawco. :D

  3. anaka pisze:

    epizod z tańcem brzucha… ta lampa będzie mi to przypominać… ostrzegać ;)

  4. Yaseck pisze:

    Moneta, łatwe słowo. Brzmi prawie jak…

  5. Bea pisze:

    Arabsko – ekologiczne klimaty, pomysłowo!
    Do tego ta kolorowa fastryga, zaskakująco fajnie;)

  6. lubiemisie pisze:

    Wiem, że jak wrzucę do tej idealnej wody swój komentarz, to ją zmącę, ale nie lubię takich kółek wzajemnej adoracji, zwłaszcza gdy coś aż prosi się o krytykę (konstruktywną, bo na inną szkoda czasu). Gratuluję ci energii i kreatywności, bo większość ludzi jest za leniwych nawet na myślenie, a co dopiero wprowadzić coś w czyn. I nic nie osiągają, a przecież nawet 10 głupich pomysłów jest lepsze niż żaden, bo jeśli się ciągle szuka i eksperymentuje, to ten 11 może być genialny. I tu cię podziwiam.

    Ale w kwestii realizacji swoich pomysłów, to mam wrażenie, że kompletnie ci brakuje cierpliwości i jakiegoś nie wiem… zmysłu estetycznego? Pomysł na lampę świetny, tak samo jak na tę z folii bąbelkowej, ale jak one są wykończone?! No nie napracowałaś się – monety świetne, ale zawieszki krzywe jak się przyjrzeć i siermiężne, przydałby się też kolor – jak ktoś zauważył – bo fajne jest łączenie różnych materiałów, ale surowa tektura połączona z błyszczącym „srebrem” – nie. To samo z tą lampą z folii – zwisa smętnie – i faktycznie zdobi tylko fakturą, a mogłaby też kształtem i kolorem. Skoro tak cię ujęła faktura folii, to czemu tu nie ma choć kilku wariantów tej lampy – próbowałaś ją upiąć? zrobić z czegoś pomysłowy stelaż, dodać jakiś kolor albo połączyć z jakimś innym materiałem, dodać perełki-koraliki na klej, kryształki, cokolwiek co by ten projekt uszlachetniło, ożywiło. Mam wrażenie, że u ciebie to jest tak, że wymyślisz coś i bach! Już natychmiast robisz, byle jak najszybciej zobaczyć efekt. Szkoda, bo marnujesz potencjał, nie udoskonalasz swoich dzieł, zrobisz coś to jest odbębnione, pędzisz realizować już następny pomysł.

    PS. Podoba mi się worek i lodówka:)

    pozdrawiam ciepło

    • Kajakowo pisze:

      Dzięki za krytykę, konstruktywna jest oczywiście potrzebna. :) Co do kółka wzajemnej adoracji – nic mi o takim nie wiadomo.
      Na wstępie chciałabym zauważyć, że komentujemy najmniej przeze mnie samą lubiany projekt. W użytku ta lampa była tydzień, może dwa… a potem poszła w odstawkę. W tym kontekście niektóre Twoje uwagi rzeczywiście mogą mieć rację bytu, z drugiej jednak strony omawianie całej mojej ‚twórczości’ na podstawie tego przedmiotu jest trochę nietrafione.
      Z tym że brakuje mi zmysłu estetycznego zgodzić się absolutnie nie mogę. Nie brakuje mi.
      Wracając do samych przedmiotów. Piszesz o swoich wrażeniach, moje natomiast są zgoła inne. Dla mnie surowa tektura połączona z błyszczącym srebrem – tak. Co do koloru – on tam jest, może to kwestia zdjęcia, oświetlenia, słabo więc widać, że nitki którymi przyszyłam monety są kolorowe i to są naprawdę intensywne kolory. Jak dla mnie wystarczy. Że niezbyt równo – ok, racja, to jest może właśnie ten brak cierpliwości, ale z drugiej strony – musi być idealnie równo?
      Lampa z folii bąbelkowej ma kształt taki a nie inny nieprzypadkowo. W tej chwili nie mogę znaleźć tego zdjęcia które posłużyło mi za inspirację, ale widziałam w ten właśnie sposób skonstruowaną lampę (z zupełnie innego materiału) i bardzo mi się ten pomysł spodobał. Rzeczywiście próbowałam tak jak piszesz zrobić to inaczej, ale żadna inna forma nie wydawała mi się ciekawa. To ma być zupełnie surowa i minimalistyczna rzecz, sugerujesz perełki-koraliki, jezusmaria, totalnie nie moja bajka, nigdy w życiu. Ten projekt jest szlachetny właśnie w tej prostej formie, wszelkie ozdobniki i pstrokacizna przesunęłyby go w stronę niebezpiecznie bliską totalnemu kiczowi.
      Co do końcowych uwag – bardzo mijasz się z prawdą. ZAWSZE bardzo długo myślę nad daną rzeczą, z każdym pomysłem ‚muszę się przespać’. Jak już zacznę, to próbuję bardzo długo na różne sposoby. Wszystkie rzeczy powstają u mnie mozolnie, nie jestem typem narwańca co robi wszystko na łapu capu, wręcz przeciwnie. Jeśli nie jestem do czegoś w 100% przekonana nie kończę tego, a już na pewno nie publikuję. Mam kilka, jeśli nie kilkanaście takich rozgrzebanych projektów. Czasami nawet zrobię już zdjęcia, ale przed wrzuceniem na bloga reflektuję się, że to jednak nie to i wycofuję się. Sugerujesz że robię to wszystko na odwal i na czas, i to też jest bardzo dalekie od prawdy. Zobacz ile jest projektów na blogu – tylko 20 (obiektów które opisuje 140). Przez wakacje nic nowego w tej kategorii się nie pojawiało, bo byłam wyjałowiona z pomysłów, a wychodzę z założenia, że jeśli mam coś zrobić bez przekonania i na siłę to wolę w ogóle nie robić, nawet jeśli ma się to wiązać z dwumiesięczną przerwą w publikacjach tego rodzaju. Więc te uwagi nietrafione.
      Prezentuję tutaj swoje pomysły na metamorfozy różnych przedmiotów, ale nigdzie nie piszę, że wszyscy mają to samo odtworzyć w domu i że to jedyna obowiązująca estetyka. Chodzi raczej o ideę, ‚coś z niczego’ naprawdę może być fajne, ale jak konkretnie to będzie wyglądało to już kwestia gustu majsterkowicza. U mnie wszystko ma być proste i trochę przewrotne. Te dwie lampy które wzięłaś na tapetę są akurat (jak już wspomniałam na początku), na końcu listy moich ulubieńców. Nie twierdzę, że wszystkie moje pomysły są genialne. Te dwa akurat należą do tych mniej udanych i przyznać muszę że bezbłędnie je wyłowiłaś. Ale niektóre (większość) rzeczy wyszły mi naprawdę nieźle. Człowiek próbuje i z czasem wychodzi mu coraz fajniej.

      Cieszę się, że podoba Ci się lodówka i worek. :)
      Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: