Tag Archives: renowacja

projekt #28: drugie życie stołu

Miałam stół, był stary, zniszczony, ciemnobrązowy. Sam w sobie niebrzydki, a politura fajna rzecz, ale co zrobić, skoro kolor kompletnie nie pasował do wnętrza. Najprostsze rozwiązanie – oczywiście pomalować. Tym razem nie na biało, a na ‚świetlisty szary’ (farba do drewna z obi, polecam). Wybór koloru to był strzał w dziesiątkę, jest piękny, taki niejednoznaczny, bardzo ciekawy. Zastanawiam się, czemu wzięliśmy się za malowanie tak późno, już od dawna mogliśmy się cieszyć ładnym stołem. Dzięki niemu wnętrze nabrało lekkości i nagle się okazało, że wszystko do siebie pasuje. Tak więc malujcie stoły i w ogóle wszystko co się da, naprawdę warto. ;) W sumie nie tak wiele zachodu, a efekt może być rewelacyjny. Nie wspomnę o satysfakcji, oszczędności pieniędzy i rzecz jasna ekologii. :)

Było tak:P1110392

P1110394

A jest tak:

P1110421

P1110413

Otagowane , , , , ,

projekt #27: biała szafka na książki

Zaczęło się zabawnie, albo raczej groźnie, to zależy jak na to spojrzeć. ;) Odsunęłam od ściany tę kurząca się od lat szafkę i znalazłam pod nią kartkę z napisem: spieprzaj głupia klempo. :D Hehe, wcale się nie zraziłam i przystąpiłam do szorowania szafki papierem ściernym. Od dawna mam niecny plan przemalowania wszystkiego w domu na biało, w tej rundzie wzięłam się za szafkę – jak wyczytałam na kartce z tyłu – pod telewizor. Ale że u nas czegoś takiego po prostu nie ma, będzie szafką na książki, które od dłuższego czasu leżą w kartonach. A w dolnej części jest szuflada, w której będą mieszkać płyty winylowe.

Stan wyjściowy, tak wyglądała moja szafka ‚przed’:

P1110264P1110267

A tak po przeszlifowaniu papierem ściernym.

P1110268

No i wreszcie po pomalowaniu na biało.

P1110276P1110277

A tak wygląda wypełniona książkami. Czyli stan ‚po’. :)

P1110283P1110278P1110310

Jest fajna. :)

I jeszcze porównanie stanu ‚przed’ i ‚po’:

cats

Otagowane , , ,

projekt #25: fotel w paski

Nazbierałam całkiem sporą kolekcję foteli ‚366’ projektu J. Chierowskiego, ale dopiero drugi z rodziny doczekał się transformacji. I już wiem, że to będzie moje oczko w głowie, bo jest w nim wszystko co najbardziej lubię – biel, czerń, paski, geometria i trochę szaleństwa. Nogi pomalowałam na biało, materiał kupiłam w Ikei, a tapicer zgodnie z moimi wskazówkami obił fotel tak, żeby z przodu paski były pionowo, a z tyłu w poziomie. Twierdzi, że dostał przy tym oczopląsu. Wierzę. To będzie ulubiony fotel także z innego względu. Wczoraj brał udział w sesji zdjęciowej, która zapowiada bardzo fajny projekt, nad którym ostatnio pracowałam. Szczegóły już wkrótce. Stay tuned!

P1110065P1110088

P1110099P1110100P1110102

 

Otagowane , , , , , ,

projekt #22

Pierwszy raz zrobiłam coś nie u siebie i nie dla siebie. O metamorfozę prosiła się stara lampa w domu Rodziców. To na pewno najstarsza rzecz z jaką miałam do czynienia przy okazji renowacji. Trudno to dokładnie ustalić, ale pochodzi najpewniej z lat 30-tych/40-tych tamtego wieku. W każdym razie na pewno już była w tym domu ok. roku 50-tego, kiedy moi Dziadkowie się tam wprowadzili. Powiedzieć, że to lampa to za mało. To niewielka biblioteczka na kółkach z własnym źródłem światła. I mały cud techniki jak na tamte czasy. Na dalszych zdjęciach widać znajdujący się z tyłu drewnianego pałąka włącznik światła, a pod nim kontakt (działający). Za szklanymi drzwiczkami (bursztynowa klamka!) zbiór dziecięcych książeczek, w większości zresztą tych samych które ja czytałam będąc mała. Abażur modyfikowany był wielokrotnie, a ostatnia zmiana miała miejsce jakieś 30 lat temu i dokonała się z rąk mojej Cioci. (Chyba te ciągoty do DIY mamy w genach.) Ja postawiłam na kolor biały, bo… to najlepszy kolor na świecie. A poza tym praktyczny, w tym wydaniu abażur najmniej tłumi światło. Forma nieco nawiązuje do poprzedniej wersji, zależało mi na tym żeby nowa oprawa żarówki nie była nazbyt nowoczesna, żeby stylistycznie nie odstawała od bądź co bądź mebla-antyka. A jednocześnie, żeby była prosta. Myślę, że się udało.

Aha – abażur na kolejnych 30 lat powstał z resztek. ;) A resztki są ze skracanych przeze mnie zasłon z Ikei. Myślę, że jeszcze niejedna lampa z tego będzie, bo tych ścinków mam jeszcze sporo, a ten materiał fajnie przepuszcza światło, więc na lampę nadaje się idealnie.

Dokumentacja zdjęciowa (naprawdę ciężko robi się zdjęcia w gnuśnym listopadowym świetle)->

Było tak:

P1090295P1090289P1090292P1090293P1090296

A jest tak:

P1090323P1090321P1090310P1090314P1090318

I detale:

P1090284P1090330

Otagowane , , , ,

projekt #20

Na początek podkład muzyczny do dzisiejszego projektu:

Od dzisiaj zaczynam myśleć, że powinnam była zostać tapicerem! Nie mam jednak pewności, czy to ja jestem taka zdolna, czy to ten zszywacz Boscha. ;) W ostatnim tygodniu testowałam to sprytne urządzenie i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z efektów naszej współpracy, która była bezproblemowa, a przy tym owocna. Okazuje się po raz kolejny, że niezwykle łatwo zamienić coś brzydkiego w coś ładnego. I szybko. I tanio. Historia pokrótce przedstawia się tak. Otóż był sobie puf. Mebel praktyczny, bo mobilny, a ponadto w środku można coś przechowywać. Do tego dodajcie moją słabość do tego typu siedzisk. Niby wszystko fajnie. Ale ten jego kolor… Najdelikatniej rzecz ujmując – nietwarzowy. ;) Wiem, na tym się siada, ale zgniłkowate oblicze tego skądinąd niezłego mebla doprowadzało mnie do rozpaczy. Do wczoraj! Rach ciach i puf jest po prostu śliczny. No i mam kolejny mocny graficzny akcent, zresztą znowu w kuchni. Pierwszy rzut oka nań wygenerował takie skojarzenie:

Grzyb z Super Mario. :D

A teraz zapraszam na fotograficzną dokumentację tej cudownej przemiany.

Otagowane , , ,

projekt #18

Z tym projektem jestem spóźniona o całą długość wakacji. Rzecz dotyczy oldschoolowych foteli tarasowych. Jeszcze wiosną wzięłam się za ich renowację, licząc na beztroskie wylegiwanie się na nich latem, ale ciągle coś stawało mi na drodze i skończyłam je dopiero w tym tygodniu. Rychło w czas, życie toczące się przez ostatnie miesiące na świeżym powietrzu, trzeba z powrotem zamknąć w domu. W tzw. międzyczasie dwa razy zepsuła mi się maszyna do szycia, to usprawiedliwia nieco moją opieszałość. Zaczęło się od starych stelaży z porwaną i zapleśniałą gąbką. Stelaże odświeżyłam, a gąbkowe poszycie zrobiłam od podstaw własnoręcznie. Wykończenie wprawdzie pozostawia wiele do życzenia, ale najważniejsze, że fotele są bardzo wygodne i wyglądają świetnie. A wystarczyło kupić piankę tapicerską, dociąć na odpowiedni wymiar, a następnie upolować materiały i uszyć z nich pokrowce. Na zdjęciach tego nie widać, ale pokrowce są na rzepy (i to jeszcze dobrane kolorystycznie do materiałów, ha!). Jestem bardzo zadowolona z efektu i już nie mogę się doczekać następnego lata, żeby na całego z tych foteli korzystać. Chociaż swoją drogą w salonie też wyglądają fajnie… Tym samym mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego nie warto kupować nowych (i wcale nie fajnych) mebli ogrodowych w popularnych marketach, a warto poszperać w piwnicy i przywrócić do życia stare dobre (i wcale fajne) fotele.

Otagowane , , , , , ,

projekt #4

Fotel „366”. Arcy wygodny, mega stylowy, ultra prosty.

Oryginalnie zaprojektowany przez Józefa Chierowskiego w 1962 r.

Za wygląd po renowacji odpowiadam ja.

Przed:

Po:

Otagowane , ,
%d blogerów lubi to: