Tag Archives: upcykling

Gotyk Polski

Już 14. marca w Galerii Dizajn BWA we Wrocławiu czwórka znanych projektantów ubioru – Maldoror, oluhi, Paulina Plizga i Sylwia Rochala zaprezentuje swoje projekty na wspólnej wystawie Gotyk Polski. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że projektowanie ubioru to jedna z tych dziedzin sztuki, które mnie szczególnie interesują. Co więcej, jak stoi w opisie zbliżającego się wernisażu wystawy:
„Na początku drogi całej czwórki projektantów pojawił się element upcyklingu, czyli powtórnego wykorzystania „zużytej” mody. Razem z rodzącą się współczesną polską modą, próbowali oni stworzyć coś z niczego na zgliszczach tradycji rzemiosła krawieckiego i polskiego przemysłu tekstylnego.”
Upcykling, brzmi znajomo. Dlatego ProjektObiekt patronuje temu niezwykle interesującemu wydarzeniu, na które oczywiście serdecznie zapraszam. Szykuje się coś wyjątkowego.

Więcej informacji na stronie wydarzenia: https://www.facebook.com/events/1426623950916064/

maldoror (4)

Gotyk Polski_projekt_Hakobo

Na zdjęciu: prace Maldorora (materiały prasowe BWA Wrocław).

Identyfikacja wizualna: Jakub Stępień (Hakobo)

Otagowane ,

obiekt #183: lampy rozweselające

Warto czasami zrobić małą przerwę od minimalizmu i przeznaczyć trochę miejsca na coś tak zabawnego i uroczego jak lampy z kolekcji ‚Merry go Round’. Wyglądają nieco niepoważnie, trochę jak lampy zabawkowe. ;) Ale nie dość, że są zupełnie na serio, to jeszcze dbają o środowisko naturalne, bo wykonano je z materiałów ‚z drugiej ręki’. Konstrukcja jest niezwykle prosta, ale efekt daleki od banału. Myślę, że mogłyby stanowić doskonałe towarzystwo w tym szaroburym zimowym okresie. Pomysł jest fajny i, co jeszcze fajniejsze, jak najbardziej nadaje się do samodzielnego wykonania. No i przynajmniej jeden ponury wieczór mamy zagospodarowany. :)

exempel_lamporexempel_golvlampor

Via: http://merry-go-round.se/2013/02/01/all-the-colours/

Otagowane , , ,

(mini) projekt #21

Nic wielkiego, a cieszy. Nazwijcie mnie nawiedzoną wariatką, ale bardzo lubię znosić do domu ze spacerów przeróżne podwórkowe gadżety. W zeszłym roku nazbierałam całą zakupową bawełnianą torbę szyszek. Bo może się do czegoś przydadzą. No i trzeba przyznać, że w tym roku świetnie posłużyły za rozpałkę do kominka. :D Oczywiście nie o takie zastosowanie mi chodzi, po prostu lubię ozdabiać dom tym co sezonowo rośnie. Latem co i rusz wracam do domu z polnymi kwiatami. Ale okazuje się, że jesienią też coś można ze sobą do domu przytargać (oprócz nieszczęsnych szyszek). Można pozrywać gałązki owocujących teraz krzewów. Czarne, białe, czerwone. Kiść dzikiego wina przykleiłam taśmą izolacyjną do ściany. Resztę zbiorów wsadziłam do wazonika. Poznajecie? Jak ja tęsknię za śmietaną i mlekiem pakowanymi w te zgrabne butelki.

Otagowane ,

projekt #17

Po długiej przerwie wracam z pomysłem z kategorii Zrób To Sam. To dobrze i źle. Dobrze, bo w końcu jakieś DIY. Źle, bo oznacza to niechybne nadejście jesieni. Latem kreatywność jest u mnie uśpiona, a od kilku dni niespokojnie rozglądam się co by tu zmajstrować. No i zmajstrowałam, więc to znak. Jak to zrobić?

-kupić belgijskie piwo Trapistów w kamionkowej butelce

-wypić, ale zachować butelkę

-kupić farbę w sprayu w wybranym kolorze

-postawić butelkę do góry nogami i psikać aż do momentu uzyskania pożądanego stopnia pocieniowania

-zerwać na łące dmuchawca i włożyć go do butelki

-voilà!

Efekt jest ciekawy nie tylko ze względu na zróżnicowanie kolorystyczne, ale także dzięki różnicom w fakturze – góra jest błyszcząca, a dół matowy.

[wbrew pozorom artykuł nie zawiera lokowania produktu, a nawet szkoda, bo lubię to piwo ;) ]

Otagowane , ,

projekt #16

Neony! Tak bardzo mi się spodobały, że nawet w spożywczaku się za nimi rozglądam. Któregoś razu wypatrzyłam napój w rażąco limonkowej butelce i kupiłam w celu dalszego przetwórstwa opakowania. Zupełnie przy okazji rozsmakowałam się w zawartości, której smak jest doskonale sztuczny, jak zapowiada zresztą butelka. Poobcinałam końcówki szyjek, (te ‚antyzakrętki’), nawlokłam na łańcuszek i voila. Stałam się posiadaczką własnego neonowego naszyjnika bez konieczności odwiedzania znanej odzieżowej hiszpańskiej sieciówki. Albo szwedzkiej. Generalnie nie noszę specjalnie biżuterii, jedynie jakieś sznurki na nadgarstku, ale czymś tak charakterystycznym na szyi nie pogardzę.

Otagowane , ,

projekt #15

Zrobiłam lampę z sukienki. Główną jej zaletą (sukienki) był piękny turkusowy kolor. Fason niby ciekawy, ale jakiś dziwny. Więc oddałam. Ale kolor nie przestawał chodzić mi po głowie, wciąż wspominałam jaki był piękny… Wpadłam w końcu na pewien pomysł i poprosiłam o zwrot tej nieszczęsnej sukienki. Tak, będę się w piekle poniewierać. Z góry zrobiłam bluzkę, a dół pocięłam na cienkie paski i omotałam wokół starego abażuru lampy. I teraz mam dwie fajne rzeczy, a miałam jedną niefajną. Fajnie co?  ;)

Otagowane , ,

projekt #14

Dzisiaj projekt nieco większego formatu. W ramach urządzania tarasu postanowiłam wyprodukować sobie coś miękkiego i wygodnego do siedzenia. Wymyśliłam pufy… z jutowego worka po kawie. Siedzisko jest idealne do leniuchowania na świeżym powietrzu i czuję że ma szansę wypchnąć z pierwszego miejsca królujący dotychczas w tej kategorii hamak. Jak widać worek jest dwustronny i łatwo można go formować w różne kształty. Jeszcze nie do końca obcykałam wszystkie możliwości, bo powstał dopiero dzisiaj. Oto alternatywa dla średnio estetycznych worków sako, robionych głównie z tandetnego skaju.

Otagowane , , ,

projekt #13

W ramach hasła „tydzień bez nowej lampy tygodniem straconym” prezentuję najświeższą lampową konstrukcję, która wyszła spod mojej ręki. Wszyscy chyba lubią sobie popstrykać z folii bąbelkowej, nie jestem wyjątkiem, ale oprócz walorów zabawowych taka folia ma dla mnie też wartość estetyczną. Półprzezroczysta, z interesującą fakturą, fajnie przepuszczająca światło. Mając taki materiał nie trzeba wiele aby uzyskać ciekawy efekt. A wręcz przeciwnie – nie można jej zdominować wymyślnym kształtem, bo to ta bąbelkowa faktura określa charakter całości, „robi” lampę. No i zrobiła.

 

Otagowane , ,

projekt #12

Mam w domu remont, który niedługo będzie można określić mianem ‚wieczny’. To opóźnia zakończenie i publikację niektórych moich wytworów, które gdzieś tam leżą odłogiem. W chwili, w której zaczęłam się robić z tego powodu markotna, postanowiłam wyjść tej sytuacji naprzeciw. Pogapiłam się na remontowe pobojowisko w przedpokoju i od razu wpadła mi w oko tektura, którą wyłożona jest podłoga. Jaka fajna faktura (tektura? ;) )!  Zwyczajowo postanowiłam zrobić z niej lampę. Nie do końca wiadomo po co, bo zbliżam się do sytuacji, w której stosunek lamp do miejsc na nie wynosi 2:1… A potem szczęśliwie mi się przypomniało, że mam w domu chustę, pozostałość po epizodzie z tańcem brzucha, którą przekładam tylko z kąta w kąt. Nie znoszę rzeczy bezużytecznych, więc wyprułam z niej te brzęczące pastylki i przyszyłam do remontowej tektury, czego efektem jest to co poniżej.

Otagowane , , ,

projekt #11

Pierwszy raz nie wiem z czego zrobiłam to co zrobiłam. Nie mam pojęcia z czego powstała ta lampa. No z jakiejś siatki ze sklepu budowlano-ogrodniczego. Była w piwnicy. Ale do czego pierwotnie to służy – nie wiem. Ale wiem za to, że w roli którą zaproponowałam wypada wybornie. Pierwszy świadek nowej lampy rzekł: „Ha, i pomyśleć, że ludzie chodzą do sklepów i kupują lampy za całkiem spore pieniądze. Do tego brzydkie”. Przyjmuję to za komplement. ;) Ta konstrukcja sprawdzi się też jako lampion, wystarczy w środku tej siatkowej tuby umieścić świeczkę, tealight będzie optymalny. Mam zamiar ustawić kilka takich na tarasie, niech tylko zrobi się już ciepło.

Otagowane , ,
%d blogerów lubi to: